...lat temu
Przeglądam stare fotografie. Zżółknięty, podniszczony papier. Na jednej z nich stoi moja babcia. Tylko na zdjęciu nie jest babcią. Stoi na łące z bukietem polnych kwiatów, z zawadiackim uśmiechem patrzy prosto w obiektyw, delikatnie mrużąc oczy, a jasna spódnica smagana letnim wiatrem oplata jej kolana. Warkocz opada na jej prawe ramię. Nie wiem ile może mieć lat - dwanaście a może piętnaście. Jeśli dobrze określiłam jej wiek to wojna niedawno skończyła się.
Nie wystarcza mi wyobraźni na ogarnięcie ogromu zniszczeń w ludzkich sercach po stracie bliskich w bezsensie wojennych czasów. A jednak z wielu opowieści mojej babci wynika jasno, że chociaż tamte pokolenia dotknęło okrutne doświadczenie to ludzie śmiali się i żartowali. Wieczorami spotykali się i urządzali potańcówki. Babcia mówiła często, że w ludziach była wtedy tak ogromna radość i chęć życia, że wykorzystywali każdą okazję do rozrywki, bycia ze sobą, rozmów. Dziewczęta chciały podobać się chłopcom, chłopcy chcieli imponować dziewczętom. Życie toczyło się swoim torem a młodzież korzystała z uroków młodości.
Dziś mamy fantastyczne narzędzia do kontaktowania się z innymi! Możemy widzieć, mówić, słuchać. Portale, blogi, fora. Miało być bliżej i lepiej. A jak jest naprawdę? Kiedy ostatni raz zadzwoniłam do bliskich i bezinteresownie zapytałam "co u ciebie", a nie tylko kliknęłam "lubię to" pod zdjęciem z urlopu. A może wyciągnęłam dawno nie widzianą koleżankę na kawę. Czy kiedyś zrobiłam prosty, niewyszukany obiad i zaprosiłam sąsiadów, którzy z niewzruszoną cierpliwością przyjmują dla mnie paczki od kurierów?
Nie odwlekać, nie przeciągać. Moje życie jest tu i teraz. Nie jutro, nie wczoraj. Teraz.
Przy okazji polecę Wam film, który niedawno odświeżyłam sobie. Ponieważ mój dzisiejszy temat wyszedł od lat czterdziestych ubiegłego wieku to film także o tamtych czasach.
Jutro pójdziemy do kina (reż. M. Kwieciński)
zuza






16 komentarze
Mądre słowa :)
OdpowiedzUsuńWiesz, i u mnie coraz więcej takich refleksji. Chcę czerpać z życia pełnymi garsciami :). A film... jeden z moich ulubionych, często do niego wracam.
OdpowiedzUsuńWiesz, i u mnie coraz więcej takich refleksji. Chcę czerpać z życia pełnymi garsciami :). A film... jeden z moich ulubionych, często do niego wracam.
OdpowiedzUsuńPrzeraźliwie smutny i prawdziwy jest ten film. Warto powspominać, obejrzeć coś takiego, żeby docenić jakie szczęście mamy żyjąc w tych czasach. Póki co.
OdpowiedzUsuńWtedy ludzie- tak ogólnie- pragnęli być szczęśliwi mimo wszystko, teraz często mimo wszystko czują się nieszczęśliwi. Paradoks.
OdpowiedzUsuńŚwietny post. To ulubiony film mojego męża, a ja oglądałam go z nim tysiące razy. Polecam każdemu...
OdpowiedzUsuńKoniecznie musimy obejrzeć ten film
OdpowiedzUsuńuwielbiam stare fotografie, moja babcia ma ich cała szufladę, ledwo sie domyka, lubie tam poszperac
OdpowiedzUsuńOby nigdy nas i nasze dzieci nie dotknęły lata wojny!!!
OdpowiedzUsuńi to jest dojrzałośc Zuza. W pewnym momencie zaczynamy docenia rzeczy zwykłe :)
OdpowiedzUsuńJak oglądam wojenne filmy zawsze podziwiam tych ludzi, że pomimo bólu, krzywy potrafili się cieszyć, bawić, brać śluby. Oni mimo wszystko czerpali z życia ile się da...
OdpowiedzUsuńI w taki sposób znalazłam film na dzisiejszy wieczór ;)
OdpowiedzUsuńCzasy się zmieniają, to prawda, ale i tak mam wrażenie, że to wszystko zależy od jednostek a niekoniecznie od pokolenia. To, czy potrafimy cieszyć się życiem najczęściej zależy od nas samych.
Powinniśmy doceniać to, że nie musieliśmy żyć w tych trudnych czasach ...
OdpowiedzUsuńDziś ludzie nie doceniają wolności... Wolności od wojny, cierpienia. Nie szanują życia innych, ale też nie szanują swojego życia, bo najzwyczajniej nie potrafią się nim cieszyć. Zaczynamy doceniać to, co mamy dopiero, gdy to utracimy. A czasami łatwo jest zatracić się w bezsensownym dążeniu do tego, czego wcale mieć nie musimy.
OdpowiedzUsuńŁadnie to napisałaś :) Lubię, kiedy od czasu do czasu ktoś mi przypomni, co jest ważne :)
OdpowiedzUsuńTo jest prawda. Tutaj nawet nie trzeba szukać codzienności z czasów naszych babć, wystarczy nasze dzieciństwo...tak różne od tego, jakie mają dzisiaj dzieci. Kiedyś z sąsiadami widywało się codziennie, rozmowy na ulicy, spotkania na kawę, "imprezy" pod byle pretekstem. Bez internetu, telewizora to była najlepsza rozrywka - kontakt z innymi. I to poczucie wspólnoty i że zawsze na kogoś można liczyć.
OdpowiedzUsuń