Podróż mojego życia
Wakacje zbliżały się wielkimi krokami i żadnych oficjalnych planów wyjazdowych. Podczas kolacji, z głupia frant, sprowokowałam rozmowę z rodzicami, że może to już świetny moment na to, żebym pojechała na swoje pierwsze samotne wakacje.
Plan, tak naprawdę, w głowie już był mocno nakreślony. Trasa mojej podróży przestudiowana palcem po mapie. Zapragnęłam zobaczyć stolicę Wielkopolski - ruszyć śladami bohaterów Jeżycjady (sądzę, że sporo z Was doskonale wie o czym piszę). Połączenia PKP i PKS sprawdzone. Moi korespondencyjni przyjaciele z drugiego krańca Polski poinformowani, że czekamy już tylko na zielone światło od moich rodziców.
I jest! Jest ZGODA! Nie ukrywałam zaskoczenia, bo chociaż miałam ogromne nadzieje to liczyłam się z tym, że nie usłyszę tego co słyszę! Byłam nastolatką, która przed godziną dwudziestą pierwszą miała być w domu. Do tej pory o żadnych samotnych wyjazdach nie było mowy. ZGODA! Cudownie! Świat, no przepraszam, Polska zaprasza! Ekscytacja sięgała sufitu. Plecak spakowany, bilety kupione, karty telefoniczne gotowe do użycia - podczas przesiadek mam dzwonić do domu i informować o etapach podróży.
Wszystko idzie gładko - żadnych niespodzianek. Nie będzie w mojej opowieści nagłego zwrotu akcji czy niezwykłych przygód przyprawiających o dreszcze.
W mojej pamięci pozostał, z tamtych wakacji, smak ziemniaków popijanych kwaśnym mlekiem. W dłoniach faktura kwiatów, z których robiliśmy wianki. Roznoszący się po okolicy dźwięk swobodnego i niewymuszonego śmiechu podczas upalnych wieczorów. Uczucie radości, gdy udało się nam zdobyć spawalnicze szybki, które zaraz miały służyć do oglądania przez nie zaćmienia Słońca. I ciarki przechodzące po plecach, gdy barwa światła zaczynała nienaturalnie zmieniać się. Papierosy palone ukradkiem w drodze do wiejskiego sklepu, rozmowy do późna. Niewinne flirty i dotknięcie dłoni niby to przypadkiem...
Żaden inny wyjazd nie wiąże się z tak cudownymi wspomnieniami. Potem już ani świetne hotele, ani egzotyczne miejsca nie przyprawiały mnie o takie przyspieszone bicie mojego nastoletniego serca jak tamten czas spędzony z lekkością duszy i ogromnym apetytem na życie.
Nieodłącznie przy tych wspomnieniach:
zuza
20 komentarze
Takie wyjazdy są najlepsze, nie ma co :-)
OdpowiedzUsuńTo już raczej czas przeszły;-)))
UsuńPoznań <3 :-) Oj u mnie był taki szok, gdy rodzice pozwolili mi wyjechać na wakacje z siostrą. Tez musiałam się wcześnie meldować w domu.
OdpowiedzUsuńPoznań to był cel mojej podróży, ale po drodze odwiedziłam znajomych w okolicach Krotoszyna i to stamtąd mam tak urocze wspomnienia.
UsuńAch, nabrałam ochoty- w tym roku chociaż jeden weekend tylko dla mnie :) Ahoj przygodo! :)
OdpowiedzUsuńMasz teraz piękne wspomnienia ... Super wypad:-)
OdpowiedzUsuńJa to zawsze miałam problemy z samotnymi wyjściami z domu a co dopiero z wakacjami. Pierwsze wakacje bez rodziców miałam dopiero jako pełnoletnia osoba...
OdpowiedzUsuńWłaśnie i potem nawet zwykłe miejsca albo zapachy kojarzą się z prawdziwą magią!
OdpowiedzUsuńWow! Szczęściara! ;)
OdpowiedzUsuńTakie wspomnienia są boskie! :-)
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam z uśmiechem :) I tych wspomnień nikt Ci nie zabierze. Powtórzę za Kasią- szczęściara z Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPamiętam takie wyjazdy :) takie emocje już nie wrócą, ale pozostaną w pamięci - mam nadzieję, że na długo.
OdpowiedzUsuńSuper wspomnienia!!
OdpowiedzUsuńŚwietna wypraw, po takich wakacjach zostają niesamowite wspomnienia. Też ma takie wakacje, które będę wspominać pewnie do końca życia
OdpowiedzUsuńFajne wspomnienia, świetna wyprawa - czegóż chcieć więcej?:D
OdpowiedzUsuńPrzeżyć przygodę - to jest to! Być wolnym jak ptak - zdanym na samego siebie, rządnym wrażeń :) I do tego zebrać takie wspomnienia które przytoczyć można po kilku latach nam... bajka! ;)
OdpowiedzUsuńprzypomniałaś mi młodzieńcze lata, takie bez zobowiązań, wolne, nawet pieniędzy tak nie było trzeba... wyfruwało sie z domu i nie myślało o końcowym celu... ach jakże pięknie było ... :)
OdpowiedzUsuńJa zawsze muszę mieć wszystko zaplanowane dlatego wyjazdy ze znakiem zapytania nie są dla mnie :)
OdpowiedzUsuńNo i obudziłaś wspomnienia. Tak na dobry sen :)
OdpowiedzUsuńPewnie gdyby nie ten pierwszy, niezapomniany samodzielny wyjazd, inaczej patrzyłabyś na świat, na podróżowanie. Fajnie mieć takie wspomnienia :)
OdpowiedzUsuń