Życie po życiu
Zaczęłam oswajać się ze świadomością, że nie jestem niezniszczalna. Że kiedyś umrę. Już przestałam bać się tego słowa i jego znaczenia. Taka kolej rzeczy. Mój bunt nic tu nie zdziała. Tylko, że ta moja śmiertelność może nie zastać mnie siedzącą w bujanym fotelu z siwymi włosami. Może przyjść szybciej. Nie zamierzam się tu rozczulać nad tym. Raczej podejść do tematu racjonalnie i przytomnie. Temat śmierci jest, od czasu do czasu, poruszany przez moje dziecko. Staram się wtedy opowiadać o śmierci jako o naturalnym elemencie naszego życia - nie panikować, nie straszyć a pokazywać, że sama tematu się nie boję.
Mówię otwarcie o tym, jaka jest moja wola w przypadku śmierci. Moi najbliżsi wiedzą, że mają poinformować lekarzy, że jeśli tylko będzie taka możliwość to moje organy mogą posłużyć innej potrzebującej je osobie i można je ode mnie pobrać pośmiertnie. Nie chcę tu peanów na cześć mojej altruistycznej postawy. Może skłonię Cię do tego, abyś zastanowiła się nad tym czy narządy będą Ci do czegoś potrzebne po śmierci.
"Zgodnie z prawem polskim, obowiązuje domniemana zgoda na bycie dawcą, co oznacza, iż w przypadku braku sprzeciwu, uznaje się daną osobę potencjalnym dawcą narządu. Jednak w Polsce jak i na Świecie promuje się noszenie oświadczenia woli, które jest wyrażeniem woli osoby, który taki dokument posiada. Trzeba stanowczo podkreślić, że oświadczenie woli jest wyłącznie drukiem informacyjnym i jego podpisanie powinno stać się przyczynkiem do dyskusji wśród rodziny, znajomych, przyjaciół by wyrazić swoją wolę oraz chęć oddania narządów po śmierci."
Dawca.pl Tu znajdziesz oświadczenie woli KLIK .
zuza
21 komentarze
Od dawna noszę takie oświadczenie przy sobie!!
OdpowiedzUsuńOświadczenie woli zawsze jest w moim portfelu. Jestem również zarejestrowana w bazie dawców komórek macierzystych. Jeśli mamy możliwość po śmierci pomóc komuś innemu, to wg mnie powinniśmy to robić
OdpowiedzUsuńPoruszyłaś bardzo ważny temat. Absolutnie popieram takie akcje :)
OdpowiedzUsuńOświadczenie mam zawsze przy sobie, i ja i mój mąż. Oboje znamy swoje zdanie na ten temat i wrazie W wiemy jak postąpić.
OdpowiedzUsuńPOPIERAM !
OdpowiedzUsuńMoi bliscy wiedzą, ale dodatkowo wydrukuję to oświadczenie. Dzięki.
OdpowiedzUsuńBrawo, popieram. :)
OdpowiedzUsuńOd wielu lat takie mam w portfelu :-))
OdpowiedzUsuńJestem jak najbardziej za i mój mąż o tym wie.. ale przyznam że nie wiedziałam że trzeba nosić oświadczenie.. trzeba wydrukować w takim razie :)
OdpowiedzUsuńMega podziwiam osoby biorące udział w takich akcjach, ja niestety tego nie robię z powodu strachu. Należę do grona osób, które w przyśpieszonym biciem serca idą na rutynową kontrolę do internisty, a ze łzami w oczach na pobieranie krwi :/
OdpowiedzUsuńJestem już w bazie dawców szpiku i mam zamiar dołączyć do grona dawców organów . Po powrocie do polski muszę zacząć działać w tym kierunku .
OdpowiedzUsuńMoi bliscy wiedzą, ale muszę wydrukować oświadczenie.
OdpowiedzUsuńJa noszę oświadczenie woli w portfelu. Mój mąż i rodzice wiedzą jaka jest moja wola. Nigdy nie wiadomo kiedy urocza trochę blada pani w czarnej sukience przyjdzie po nas:) Warto pomyśleć o tym, co chcemy zrobić z kilkoma nam już niepotrzebnymi częściami ciała:)
OdpowiedzUsuńCała moja rodzina wie, że ja chce być dawcą i to najważniejsze, bez ich zgody i tak niczego nie zrobią. Także nie noszę oświadczenia woli, skoro i tak nie jest nic warte, jeśli moi najbliżsi by odmówili.
OdpowiedzUsuńAle sama inicjatywa jest super, warto poruszać ten temat w gronie znajomych i rodziny.
Ja mam takie oświadczenie w portfelu. Ale wydaje mi się, że sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. Fajnie się mówi o oddaniu swoich organów, o pomocy innym itp. Ale gdyby mnie lekarz zapytał czy zgadzam się aby pobrać organy od kogoś z mojej najbliższej rodziny to szczerze mówiąc nie jestem pewna czy w tak ciężkiej chwili byłabym taka skłonna myśleć o innych potrzebujących.
OdpowiedzUsuńJa również mam kartkę w portfelu poświadczającą moją wolę. Ale... nie jest to podobno coś, czym należy się chwalić... Jest to szczytny cel, ale... mafie organowe nie śpią i wolałabym, żeby nikt mnie z powodu mojej karteczki nie ścigał :) / Agata
OdpowiedzUsuńBardzo ważna i pomijana tematyka. Ludzie boją się o tym mówić, decydować, z prostej przyczyny jaką jest strach. Taki gest aby pomóc (często uratować komuś życie), gdy my tej pomocy nie będziemy już potrzebować, jest piękna. Warto pomagać....gestem, słowem, oddaniem krwi, szpiku czy organów...bez takich ludzi świat byłby straszy i smutny. W dodatku kto wie czy sami takiej pomocy nie będziemy kiedyś potrzebować (odpukać).
OdpowiedzUsuńWiesz, ze nigdy sie nad tym nie zastanawialam. Najwyzszy czas przemyslec ta kwestie.
OdpowiedzUsuńNoszę w portfelu takie oświadczenie - wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jakie to ważne. Trzeba o tym mówić:).
OdpowiedzUsuńDziękuję za poruszenie ważnego tematu. Nigdy nie zastanawiałam się nad kwestią moich organów po śmierci bo jak większość ludzi myślę, że nic złego nie może mnie spotkać i mam jeszcze przecież tyle czasu przed sobą. Po przeczytaniu tego tekstu mam poczucie, że muszę usiąść z mężem i poważnie porozmawiać o "Naszej ostatniej woli".
OdpowiedzUsuńRównież noszę takie oświadczenie w portfelu. Jeżeli można komuś uratować życie oddając organy, to należy tak zrobić.
OdpowiedzUsuń