Ta nasza młodość
Mijając grupkę młodzieży przed blokiem słyszę "...dobryyy". Innym razem przechodząc przez park, młode dziewczę woła za mną "psze pani - rękawiczka pani upadła!" . To był dla mnie znak. Znak, że już po mnie widać...Spoglądam w lustro i widzę... nie nastolatkę...
Dotykam policzka, czoła, włosów. Gdzie się podziały te okrągłe, jędrne rysy? Nie! Powinnam zapytać od KIEDY znikają? Staram się dostrzec zmiany, których na pierwszy rzut oka nie widać. A jednak. To jeszcze nie bezkompromisowa starość, ale już nie bezpretensjonalna młodość, która ulotniła się pozostawiając znaki mojego dotychczasowego bycia. Uśmiechy, przymrużone oczy, zmartwienia, zaskoczenia. Czy na taki stan rzeczy pomoże krem przeciwzmarszczkowy? maseczki? tabletki? ampułki? lifting? botoks? ćwiczenia?dieta? dużo wody? zioła?
Tylko bez paniki. Keep calm and carry on.
Jeśli szaleńczo i bez pamięci zatracę się w walce o młodość. O młodość fizyczną. Taką bezzmarszczkową? Odnajdę coś na tym ringu czy nadal będę coś tracić? Bo w walce się traci. Przede wszystkim siłę. A siła jest mi potrzebna. Do tego, żebym rozważnie poddała się. Podniosła do góry białą flagę. Czas który przemija jest moim sprzymierzeńcem. Dla mnie to przede wszystkim doświadczenia, na których mogę się wspierać. Kultura młodości to złudzenie? Że wszystko jest przede mną, że świat stoi otworem. Fetyszyzowanie młodości. Czas zdawał mi się wieczny. To przejściowy stan, ale jestem też coraz bardziej świadoma, coraz bliższa siebie.
A wygląd? Czyż nie jest ważny? To przecież o wygląd w całej tej sprawie chodzi. Schludny, czysty, zadbany. Zdrowie? Jak najbardziej - staram się dbać o serce, płuca, zdrowo odżywiać. Mam tak bardzo dużo. Zdrowe ręce, nogi, dobrze słyszę i widzę. W głowie kołacze myśl: wszystko ma swój czas.
zuza
22 komentarze
Wszystko niestety przemija bezpowrotnie....staram się nie patrzeć na siebie pod tym kątem, jedynie siwy włos, który farbuję gdzieś tam spędza sen z powiek i cyferka zmieniająca się nieubłaganie w liczbie lat.
OdpowiedzUsuńJakoś tak zaczęłam zauważać tą cyferkę dopiero po 30tce....
UsuńJa ostatnio przechodzę traumę, bo zauważyłam własnie że się zmieniam!!! Bardzo dbam o skórę twarzy, szyi, ale czas robi swoje i kwas hialuronowy go nie cofnie. Nie jestem stara, w tym roku skończę 27 lat i wielokrotnie ludzie dziwili się, że mam tyle lat, bo dają mi góra 22, ale ja widzę, po prostu widzę że zmarszczki mimiczne się pogłębiają, że moje rysy się wyostrzają, że się zmieniam... Że czas upływa, upływa nam bezpowrotnie...
OdpowiedzUsuńDokładnie to samo zauważam:-) - to ten moment kiedy z panienek zmieniamy sie fizycznie w dojrzałe kobietki
UsuńNie przejmujcie się! Ja to dopiero jestem stara ;) Jakoś mnie to nie rusza, ale fakt może jak byłam młodsza to też mnie to martwiło.
UsuńNiestety, też się nie lubię zmieniać,chyba że na dobre.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia ! Super jakość, bardzo ładny blog.
Może wspólna obserwacja ? Odezwij się u mnie
http://http://reliablemargaret.blogspot.com/
Ja tez dostrzegam zmiany u siebie. Ciężko mi się z tym pogodzić. Naslonecznej.blogspot.com
OdpowiedzUsuńKochana - już chyba nie masz innego wyjścia:-). No chyba, że dr Szczyt...;-)
UsuńTak to już niestety jest z roku na rok jesteśmy coraz starsze.
OdpowiedzUsuńJa codziennie rano robię renowację zabytków :) widzę i u siebie te latka, choć mnie najbardziej denerwuje siwy włos :(
OdpowiedzUsuń:-)))) renowacja zabytków! świetne! buziaki ogromne!
OdpowiedzUsuńNie ważne ile masz lat ważne na ile się czujesz!
OdpowiedzUsuńNiestety czas leci nieubłaganie . Sama po sobie widzę zmiany choć nie przejmuję się tym na razie . Nie wiem jak będzie gdy te zmiany będą już wielkie , choć raczej zabiegi to nie moja bajka , ja lubię naturalność i tylko takimi sposobami bedę się starała przedłużyć młodość :)
OdpowiedzUsuńOj, mam podobne odczucia. Z jakieś dwa lata temu po raz pierwszy mnie to uderzyło, kiedy zdałam sobie sprawę właśnie, że dzieciaki nie mówią cześć tylko w zdecydowanej większości DZIEŃ DOBRY. Heloł!! Ale prawdą jest to, że faktycznie mamy tyle lat na ile się czujemy :-))
OdpowiedzUsuńKiedyś, kiedyś myślałam że jak ma się 31 lat to już jest się BARDZO starym a tu proszę :D
Też kiedys tak mi sie zdawalo - ze to któs taki juz mega poważny - a ja ciagle mam pstro w głowie!
UsuńJa się już tym nie przejmuję, bo i tak młodo wyglądam:). Wiadomo, że nie jestem nastolatką, ale jakoś nie spędza mi to snu z powiek. W końcu najważniejsze jest być młodym duchem, prawda:)?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Prawda, prawda! Czuję sie na duuużo mniej niż mam wg kalendarza:-)
UsuńSuper wpis na 2 tygodnie przed urodzinami. Aż boję się myśleć które to już będą...
OdpowiedzUsuńTo wszystkiego najlepszego! Ja mam urodziny 21 marca ;-)
UsuńJa ostatnio byłam z moimi dwoma gzubkami w lidlu. Jedno przy nodze: "mama to, mama tamto", drugie w koszyku sklepowym, ja pakuję zakupy, a Pani do mnie "poproszę dowód". Zgłupiałam, spojrzałam na nią i pytam "Dowód?", - "Tak dowód". I wtedy mnie oświeciło, że kupowałam alkohol. Szok, jeszcze trochę, trójka z przodu, a ode mnie chcą dowód... Hm, a z drugiej strony, głupio mi się zrobiło, że mając dwójkę dzieci zostałam potraktowana jak nieletnia.
OdpowiedzUsuńWszystko ma swój czas, a każdy czas ma w sobie coś pięknego, niepowtarzalnego. Nie warto rozpamiętywać jego upływu, a chwytać każdy dzień i wyciskać jak cytrynę ;). Poza tym - dałabym Ci najwyżej 19 lat! Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńAleż o czym Ty piszesz Kochana :) wyglądasz na 20-tke, zapewne i tak się czujesz:) A mi w tym roku styknie 36 !!!, ale na szczęście w grudniu :) może w lustrze tych zmian nie widzę, ale na oglądanych od czasu do czasu zdjęciach, oj widać. ale taka kolej rzeczy:)
OdpowiedzUsuń