Tydzień bez mamy
Bagaż spakowany od wczoraj czekał na moje zatwierdzenie. Musiałam nieźle się nagimnastykować, żeby wynegocjować pozostawienie kilku drobiazgów w domu. Podekscytowanie wyjazdem sięgnęło zenitu jednak dopiero podczas śniadania. Tysiące pytań i pomysłów jak będzie w trakcie wizyty u kuzynki. To naprawdę było takie słodkie, jak moja córa kochana - niedawno przecież urodzona!- pakuję się do wyjazdu i przelicza pieniądze, które mają jej wystarczyć na drobne przyjemności do końca pobytu.
Cisza. Kompletna cisza. Nie słyszę wirującej pralki, ani pomrukującego w kuchni radia. Tylko ta cisza. Moje dziecko wyjechało na ferie.... To dla mnie takie...dziwne uczucie. Łucja nie jest głośnym dzieckiem, ale zaczyna brakować mi jej podśpiewywania pod nosem i krzątaniny w jej pokoju. A minęła dopiero godzina! Jeszcze nie wiem co zrobię z tym ogromem czasu, który jest przede mną. Mój mąż ma niedługo urodziny więc to doskonały czas na przygotowanie niespodzianki, ale o tym ciiiii.
Waliza i plecak spakowane a więc czas wyruszać. Szerokiej drogi moje Serce!
2 komentarze
Pierwsza rozłąka?
OdpowiedzUsuńTakie rozstania chyba nigdy nie będą dla matki proste, bez względu na wiek dziecka.
Pierwsza taka długa. Masz rację - to chyba nigdy dla mamuśki nie jest łatwe.
Usuń